Przy tym nasze dzieci wiedziały, że wolność

Przy tym nasze dzieci wiedziały, że wolność — to nie jest bezprawie, wszystko w życiu trzeba robić świadomie. Na przykład, można wspinać się na drzewa, ale łamać gałęzie nie można, tak jak drzewo – żywe i boli. Mówiłam im, jak długo ono rosło, jak drzewa “dbają” o nas, a więc i my musimy dbać o nich.

Jeśli szliśmy w goście, dzieci, starali się nie brudzić sobie ubrania — chcemy być piękne i zadbane na święcie! Oto w drodze z gości w domu można i z górki jechać, i w śnieżkami grać, i w zaspie poleżeć. W sumie wiele ciekawych rzeczy. A potem – w domu “” w ciepłej wannie i pierzemy ubrania. A co najważniejsze, gwarantowany spokojny i głęboki sen — .

Drobne rzeczy — skarpetki, rękawiczki, bieliznę, chusteczki dzieci ścierały sami. Muszą oni zrozumieć, że pralnia — to też praca, i nie bój się pobrudzić, ale trzeba samemu zadbać (kupisz tutaj stoliki dziecięce) o czystość odzieży. Moja mama, patrząc, jak wychowujemy swoje dzieci, mnie nie rozumiała. Ale nasze dzieci były szczęśliwe.

Po drugie, pozwoliłam dzieciom, że nie wolno było mi najbardziej. Dzieci można przyprowadzać do domu przyjaciół, kiedy zechcą. U nas w domu nigdy nie było cicho, spokojnie. Do syna przychodzili chłopcy – zdarzało człowieka na 3-4 raz. Hałasowali, grali w piłkę. Do dziewczyny przychodziły i przyjaciele i przyjaciółki. Czasami nocowali u nas. W sumie dom wrzało jak w ulu..

Ale wiedziałam wszystkich przyjaciół swoich dzieci, dzieci opowiadały mi swoje tajemnice, a gdy podrosły, u nich nie było problemu “jak tylko łagodnie spławić rodziców z domu, aby z przyjaciółmi”. Z przyjemnością spędzali czas razem, śpiewali pieśni pod gitarę. Przyjaciele moich dzieci — i moi znajomi też. I powierzają mi swoje problemy.

Pamiętam przypadek, kiedy najstarsza córka lat 14, naprawdę chciałem zmienić swój pokój. Ona ozdobiła te tabliczki, ściany odłożyła zamiast żyrandole szkopuł, w pobliżu okna ze ściany cały wzrost patrzało duch – jest piękna, ale niedobrego… Przyjaciele, przychodzi do domu, napisał jej na ścianach wiersze i życzenia. Babcia była w szoku, ale to był pokój córki, a córki było wygodne.

Potem, co prawda, córka chciała malować i sufit pod rozgwieżdżone niebo, wtedy powiedziałam: “teraz, maluj. Ale kiedy znudzi ci się ciemność, prać i przemalować też będziesz sama”. Pomyślała… i nie stała się dotykać sufitu. A jeszcze rok-półtora my z nim razem tapety.

Oto kawałek z naszego życia. Teraz córek 28 i 25, syn 16 lat. Oczywiście, nie wszystko zawsze szło gładko, ale najważniejsze, że się udało — dzieci nie są samowystarczalni, kreatywnymi ludźmi, i w naszych stosunkach – wzajemne zrozumienie i zaufanie. A to dla mnie najważniejsze.